Ci篹kie dni ... ma貫go r. czyli ma造 r. a wielka korporacja blog korporacyjny
Kategorie: Wszystkie | odcinki | projekt | zaslyszane
RSS
鈔oda, 30 marca 2005
[ odcinek 20 ]
2004-07-07

Praca powoli dobiegala konca. maly r. zaczal ju odliczanie do wyjscia, gdy nagle do pokoju wpadl QZ
- Ty musisz zrobic spotkanie z menedzerami. Ja potrzebuje informacja i analiza na temat akcja z poczatek roku. Wytlumaczysz im wszystko. To jest bardzo pilne- dodal trzaskajac drzwiami.
- Ale co jest pilne?
maly r. nie zalamal sie i wyslal mejla do wszystkich menegerow z prosba o dane na temat "akcja z poczatek roku".
- Ale o co chodzi? - zapytal jeden z menegzerow - co ja mam z tym wspolnego?
- A co ja mam? - odparl maly r.
- Ale co on Ci powiedzial? dokladnie, bo nie wiem, co mam robic.
- Powiedzial mi dokladnie to, co Ci napisalem. Ani slowa wiecej.
- To mu powiedz, ze ja nie tego nie zrobie.
- To sam mu to powiedz.

Po jakims czasie QZ rozeslal do wszystkich menegerow podobna informacje, jaka wyslal wczesniej maly r. Teraz nie bylo odwortu wszyscy musieli cos przygotowac. Tylko co?

- Sluchaj, co przeslal Ci tamten z drugiego dzialu?- zapytal meneger dzialu pierwszego.
- Cos takiego - pokazal maly r.
- Co to jest?
- A ja wiem. Ja mam tylko to zezbrac w jedna calosc.
- Skad on to wzial?
- Zapytaj go czlowieku. Ja nie wiem, o co chodzi.

Po jakims czasie zaczely do malego r. sp造wa najrozniejsze i najdziwniejsze dane jakie kiedykolwiek widzial. Zebral wszystko w jeden plik i wyslal do QZ.

- Ale nie o to chodzilo - zagrzmial QZ. - Oni nic nie zrozumieli. Mi chodzilo o analiza akcja z poczatek roku! Dodaj mi tu udzialy i wyniki za polrocze.

maly r. spelnil niezwlocznie prosbe QZ.

- Ale to nie ma sensu. - zafrapowal sie QZ. - To nie jest akcja z poczatek roku. Ja nie wiem co to jest?
- A co to byla za akcja? - spytal niesmialo maly r.
QZ popatrzyl na niego dziwnym wzrokiem z seri "jak to nie wiesz?".
- To bylo jak przyjechal Super Mario z Centrali Centrali i powiedzial, ze my nie mamy jak oni maja. I kazal zrobic projekt akcja.
- A wiec chodzi o projekt akcji.
- No wlasnie o projekt. I oni mieli zaprojektowac jak oni beda wdrazac to co Super Mario powiedzia ze juz jest, ale my tego nie mamy.
- Zaczynam sie w tym gubic - pomyslal maly r. - komus tu kompletnie odjechala psyche.
- Acha - czyli chodzi o projekt wdrozenia systemu poprawy prowadzenia akcji - strzelil maly r.
- No tak wlasnie mowilem.
- tak tak - oczywiscie - tylko sie upewniam.
- No to oni to zle zrobili - to nie jest co ja chcia貫m .
- Dobrze QZ - zaraz postaram sie to naprawic - powiedzial maly r. i natychmiast odeslal zdobyte informacje do menegerow.

- Aaaa to o to chodzi. - westchanal meneger dzialu drugiego. - Nie mozna bylo tak od razu.
- A nie mogles go zapytac!
- Zapytac? - poptrzyl dziwnie na malego r.
- No normalnie zapytac.
- Ale przeciez on mowil, ze "akcja z pocztek roku", wydawalo mi sie, ze to jasne i przygotowalem dane z akcji z poczatku roku.

Dane zgodzily sie i QZ zadowolony poklepal malego r. po plecach.

- Niedlugo dostaniesz odciskow od tego poklepywania - powiedzial Wielki I. starajac sie rozmasowac bolacy bark. Widocznie znowu odniosl jakis sukces.

12:37, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 marca 2005
[ odcinek 19 ]
2004-04-20

malego r. obudzil telefon.
- Gdzie Ty jestes - zapytal Wielki I.
- W domu.
- Ale jest juz 11-ta.
- Ale przeciezwalne zgromadzeniejest na 14:30
- Ale najpierw idzie sie do pracy. Kto Ci powiedzial, ze masz jechac tylko na walne zgromadzenie?
- Ale skorowalnetrwa do 21-szej to pomyslalem, albo rybki, albo akwarium
- Przeciez wszyscy sa w pracy!
- Doooobra - juz jade ... steknal maly r. - Co za firma - dodal pod nosem.

16:40, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
[ odcinek 18 ]
2004-03-30

- Co robisz? - zapytal mechanicznieWielki Imalego r.
- Robie srategie na zjebranie.
- Acha - bardzo dobrze. Kontynuuj. Musimy potem popracowac nad celami.
- Jaasne - kazdy nad swoja - pomyslal mamy r.

11:59, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2005
[ odcinek 17 ]
2004-03-16

QZ wezwal ekipe na zebranie zwane zjebraniem. W miedzyczasie poprosil malego r. o wydrukowanie aktualnych wynikow. Ku zdziwieniu malego r. z ta sama prosba przyszedl rowniezWielki I.

Nie zastanowiwszy sie maly r. zrobil najpierw zestawienie dla QZ, w oczekiwanej przez niego formie, po czym na podstawie tych samych danych zrobil inna tabele dla Wielkiego I.

Na zjebraniu QZ oraz szefostwo malego r. porownywalo, czy maja takie same dane. Zjebranie skonczylo sie sukcesem - wyniki byly zadziwjajaco zbierzene. QZ nie posiadal sie z radosci, ze cala ekipa osi庵n窸a takie same rezultaty.

15:56, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
[ odcinek 16 ]
2004-03-02

- Co? Ja mam robic to zestawienie? - zdziwil sie maly r. - Ale ja juz to zrobilem, tylko, ze wiersze byly w kolumnach a kolumny w wierszach. Co w tym jest takiego odkrywczego?
- Jeden z wielkich szefow wymyslil te tabele i wszystkie nasze raporty musimy przerobic wlasnie w ten sposob - mruknal I.
- Ale to bez sensu.
- Mi to mowisz.
- Czy oni nie maja co robic? To juz trzecie zestwienie, kt鏎e karza nam poprawiac!

maly r. spojrzal smutnie na stos papierow. I po chwili olsnilo go.
- Ale gdyby te kolumne przeniesc na poczatek to od razu bylo by to bardziej czytelne.
- Faktycznie. Musze do tego przekonac QZ.

Po godzinie
- Miales racje - QZ przyznal nam racje - musimy przerobic ten raport tak, zeby ta kolumna byla na poczatku.
- A czy tamci, ktorzy wymyslili przestawianie tej tabeli tez beda musieli zmieniac swoje dane?
- Oczywiscie - przeciez musimy miec spojne tabele.
- I o to chodzilo. Odechce sie baranom usprawniac moje zestawienia.

Faktycznie - to byla ostatnia tablea, ktora kazali poprawiac malemu r.

11:25, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
鈔oda, 23 marca 2005
[ odcinek 15 ]
2003-11-15

maly r. przyszedl do pracy w sobote. Uznal, ze to jedyny dzien, kiedy nikt nie bedzie zawracal mu glowy. Dodatkowo, zeby upewnic sie, ze nikogo nie b璠zie przyjechal poznym popoludniem. Pracy nie mial duzo, ale byla to praca czasochlonna - trzeba bylo wydrukowac i poukladac 20 prezentacji.

Jakiez zdziwienie nastapilo, kiedy do pokoju malego r. wparowal najwiekszy z wielkich - QZ!.
- Co robisz - zapytal jak zwykle z flegma w glosie QZ!
- Drukuje i uk豉dam prezentacje naszej firmy.
- Acha - odparl QZ! i zaczal przegladac prezentacje.
- Ooo - to jest zle - mruknal ogladajac jakis wykres. - Ja si na to nie zgodze. To trzeba zmienic. Musisz to natychmiast poprawic - powiedzial nie zmieniajac ani przez chwile tonu glosu
- Dobrze - ale wg moich danych to wlasnie tak wyglada. powiedzial maly r. i na popracie swoich racji pokazal badania rynku na podstawie ktorych powstal nieszczesny wykres.
- Te dane sa zle. Ja mam aktualne. - powiedzial QZ!. i wyszedl.

Qrwa - byle tylko tyle mu sie nie podobalo. Jak karze mi zmieniac cala prezentacje to sie powiesze. - pomyslem maly r.

- O to sa dane - powiedzial QZ! po powrocie. Tu jest 4 tysiace a tutaj 3 tysiace. i to jest za to. tak . Maly r. szybko wprowadzil zmainy.
- Tak teraz dobrze - mruknal i przegladal prezentacje dalej.
- Tak teraz bedzie dobrze - powiedzial i wyszedl. Zadnego "do widzenia" ani nawet "pocaluj mnie w dupe". Wyszedl tak samo cicho jak wszedl - nie zamknal nawet drzwi.

Oto wlasnie maly r. doswiadczyl boskiego dotkniecia. Nic nie jest doskonale dop鏦i reka QZ! tego nie dotknie.

O wielki - dzieki Ci, ze zwrociles na tak malego nieznacz帷ego robaczka swoj boski wzrok - mruknal r. i wrocil do swojej pracy.

Ale maly r. nie poddawal sie - bo zaczelo mu juz wszystko zwisac.

16:13, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
[ odcinek 14 ]

16-05-2003

Ostatnie dni plynely dosc lekko - maly r. spedzal je glownie nad zastanawianiem sie co ze soba zrobic. Pracy bylo niewiele, czasu az nadto, a poniewaz rzucal palenie i omijal palarnie szerokim lukiem, mial naprawde duzy problem z nuda.

Oczywiscie byla to jak zwykle cisza przed burza. Ten dzien zaczynal sie rownie niewinnie jak poprzednie - maly r. czekal na przyjscie szefa, ktory jak wiadomo nie ma zwyczaju przychodzic przed 10. Jednoczesnie staral sie stwarzac pozory jakiejs pracy. Stwarzanie pozorow polegalo na klikaniu na kolejne ikony na ekranie, tak, zeby w razie naglego najscia wygladalo, ze czegos szuka.

Niefart chcial, ze nadszedl QZ - bezporedni szef szefa malego r. i zaczal niewinnie pytaniem o ostatnia analize. To kompletnie zmylio malego r. i pokazal mu swoje ostatnia zestawienia. QZ pokiwal glowa, przepisal pare cyfr i odszedl. Zaraz potem pojawil sie I i od razu zostal wezwany na spotkanie z QZ.

- Jak ty to liczysz?! - zapytal I malego r. po powrocie ze spotkania.
- Normalnie - roznice z tego i tego dziele przez to.
- Ale J. robila zestawienie dla QZ i wyszlo jej inaczej.
- Hmmmm - bo ona robila roznice z tego i tego a potem dzielila przez tamto.
- A to nie to samo?
- Niezupelnie - jesli roznice z tego i tego podzielimy przez tamto to ... (tutaj nastapilo dlugie tlumaczenie wspolczynnikow, zaleznosci i niezaleznosci zmiennych oraz inne podstawy statystki) - maly r. sam byl zdziwiony swoja wiedza.
- Dobrze - powiedzial prawie przekonany I. - ale czy mozesz mi to pokazac krok po kroku?
maly r. glosno przelknal sline.
- Tak zebym mogl to wylumaczyc QZ. - dodal po chwili I.
- Jasne, ze moge. Nie ma problemu - powiedzial maly r. i zaczal sie zastanawiac, jak on to do cholery naprawde liczyl - wszystkie formuly popisal tak dawno, ze sam nie pamietal co wyliczalo sie z czego. Teoria teoria, a praktyka ... hmmm - z pratkyka bylo calkiem inaczej. Jednego byl pewien - wyliczenia sa dobre. Z ta mysla maly r. usiadl przed monitorem i ...

- O co tu chodzi? - zadal sobie pytanie gdy zobaczyl dane zrodlowe swoich analiz. Rece spocily mu sie i pewnie zbladl, bo I popatrzyl na niego podejzliwie.
- Wolalbym, zeby sie zgadzalo - powiedzial tajemniczo I. i maly r. zauwazyl, ze to nie przelewki.
- Jasne - zgadza sie ... wszystko jest ok - dodawal sobie otuchy, chociaz czul, jak ziemia usuwa mu sie spod nog, a glowa zaczyna wpadac do tlowia. Wzrok I. palil go w plecy.
- Zaraz zaraz - juz robie - dodawal sobie otuchy.

Pierwsze rozbicie funkcji tak bardzo zdziwilo malego r. , ze natychmiat je skasowal - wyszedl mu kompletnie inny wynik - podobnie bylo z kolejnymi dwoma probami.
- Policz to tak jak mowiles - podpowiadal Wielki I.
Jasne - latwo powiedziec ... tylko, ze to sie za cholere nie zgadza! - myslal maly r. i juz zaczynal sie zastanawiac nad nowa praca, gdzy nagle olsnilo go i udalo sie wszystko policzyc w logiczny sposob, tak ze wyniki sie zgodzily.
- No - juz myslalem, ze cos spierdoliles - powiedzial I.
- Sam tak myslalem - pomyslal maly r.
- Ale ... zaraz zaraz ... a dlaczego nie mozemy pokazywac lepszego wyniku? Takiego jak zrobila J.

To pytanie kompletnie rozwalilo malego r.
- Hmmm - mozemy pokazac nawet jeszcze lepszy. - chcial zarzartowac.
- No to dlaczego tego nie robimy - przeciez czym lepszy wynik tym lepiej -
podniecal sie Wielki I.
- Taaaaak - ale ... to nie do konca prawda.
- Jak to nieprawda - powiedzial I, z pewnoscia eksperta w glosie - roznice z tego i tego dzielilmy przez tamto. No i wychodzi dwa razy lepiej. - usmiechnal si triumfujaco.

maly r. zostal zbity kompletnie z tropu - czy ja mu juz tego nie tlumaczylem?
- zaczal sie zastanawiac.

- Tak ale nie mozemy z dnia na dzien pokazac dwa razy lepszych wynikow!
Jakby to wygladalo - trzymajmy sie jednego wskaznika przez caly czas.

I. popatrzyl na malego r. i po chwili wypalil
- OK - Ale ze rok uzyjemy tego lepszego.

maly r. nie zalamal sie, choc nigdy nie byl tego tak bliski ...

13:07, ciezkiedni
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 marca 2005
[ odcinek 13 ]
25-03-2003

maly r. pracowal bez wytchnienia - ale nadeszly spokojniejsze dni. Zeby podkrecic adrenalizne i zeby cos sie dzialo przestal chodzic w firmowej koszuli - zawsze to jakis dreszczyk emocji - zlapia go, czy nie? Ponadto nauczyl sie pewnej malej sztuczki - niezaleznie co od niego chca - robi strasznie zdziwiana mine i mowi, ze to zajmie bardzo duzo czasu, naweto gdy jest to cos co juz kiedys przygotowywal.
- Nie - nie da rady - moze po obiedzie - jakos okolo poniedzialku.
- Co az tak dlugo?
- Ale to nie jest proste - trzeba zrobic "konsolidacje".


Konsolidacja to slowo klucz - nikt nie wie co to jest i na czym polega (wie to tylko maly r.). Wprawdzie jest to czynnosc automatyczna i nie wymaga od malego r. zadnych nakladow pracy, ale faktycznie trwa dosc dlugo. Po takiej rozmowie zrezygnowany petent odchodzi a maly r. z premedytacja idzie na palarnie (adrenalina).

Kolejnym sposobem na udawanie zapracowanego jest wlaczenie programu, ktorego nikt nie zna - np. Accessa albo edtora Visual Basica - wyglada to calkiem inaczej niz to co oglada sie na ekranie biurowego komputera i na tyle egzotycznie, ze nawet gdy maly r, przez caly ekran pisze "mam was gdzies" (adrenalina) to wyglada na bardzo zapracowanego.

System tan pozwolil mu osiagnac odrobine wolnego czasu i pozwolil sie zajac tym, co naprawde lubi, czyli analizami, na ktore zreszta spadl popyt, odkad maly r. zrobil na prezentacji taki wykres, ktorego kompletnie nikt nie zrozumial (za wyjatkiem innego analityka). Od tamtej pory nakazano mu robic tylko i wylacznie wykresy czestosci i srednich - nic ponad to.

Ale maly r. nie podaje sie - kiedys zrobi im taki wykres srednich, ze nawet tego nie zrozumieja.

13:02, ciezkiedni
Link Komentarze (3) »
poniedzia貫k, 21 marca 2005
[ odcinek 12 ]

05-01-2003

Po ostatniej przygodzie z krawatem troche sie uspokoilo. maly r. mogl bez problemow oddac sie swojej pracy i ukochanym tabelkom. Przygotowaywal dane na szkolenia, ktore mialy sie odbyc juz niedlugo a poniewaz byly to wazne szkolenia to i jego praca nabrala priorytetowego znaczenia, co przelozylo sie na dosc duza swobode. Nie niepokojony przez nikogo maly r. tworzyl coraz to nowe magiczne zestawienia i tabele. Byl szczesliwy.

Niedlugo jednak trwal jego spokoj. Tym razem poszlo o interpretacje slowa "priorytet". To, co bylo priorytetem dla calej firmy nie mosi byc priorytetem dla Q.Z. ani tym bardziej Centrali Centrali.

- Dalczego Ty nie robisz mi to zestawienie - zapytal QZ ?
- Nie mam czasu - teraz przygotowuje szkolenia - odparl maly r.i naiwnie wydawalo mu sie, ze to wszystko tlumaczy.
- Ale Ty musisz robic mi to zestawienie. Ja musze pracowac.Kiedy mowie nie chce czekac.
- Ale ja zajmuje sie teraz czyms innym.
- To nie moze czekac - dzwonili z Centrala Centrali i kazali zrobic.

Nikt, z kim rozmawial maly r., nie potrafil zrozumiec do czego to zestawienie jest potrzebne - zreszta wiekszosc zestawien przysylanych przez Centrale Centrali bylo idiotycznych - nikt tez nie mogl zrozumiec dlaczego wlasnie maly r. mial to zrobc. I nikt nie chcial mu pomoc ...

Ale maly r. jak zwykle dal rade ... piriorytet z Centrali - rzecz swieta.

15:21, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
[ odcinek 11 ]
02-01-2003

Mysle, ze nalezaloby przyblizyc w koncu postac nowego szefa malego r. - Wielkiego I.

Wileki I. okazal sie fajnym facetem z pozytywny podejsciem do pracy

- podejscie to opieralo sie na paru trafnych zalozeniach
1. - nie przychodzic do pracy w soboty - pod zadnym pozorem
2. - jesli nie trzeba czegos robic - nie robic
3. - jesli cos jest zbyt trudne - zwalic to na kogos innego
4. - odbierac telefony tylko od osob, ktore sie zna
5. - pracowac tylko kiedy trzeba, ale zawsze byc przygotowanym na spotaknie z dyrekcja.

Pomomo, na pierwszy rzut oka, olewczej strategii pracy Wielki I. byl profesjonalista - wiedzial czego chce i byl zawsze dobrze zorganizowany ponadto inni pracownicy czuli przed nim respekt (prawdopodonie paru wywali i wszyscy sie go bali). Byl typem playboya i szpanera, ale to byly raczej zalety niz wady, bo koles potrafil sie dobrze sprzedac. Byl calkowitym przeciwienstwem P., ktory raczej pracowal po cichu. Wielki I. robil ze wszystkiego rozglos i wszedzie bylo go pelno - i zawsze powtarzel "ze mna warto pracowac" - co zreszta okazalo sie prawda - zwlaszcza dla malego r.

- To jest duza firma - zagail kiedys rozmowe Wielki I. - na duzo mozesz sobie pozwolic i masz pewnosc, ze Cie docenia.
- Za krotko tu pracuje, zeby to odczuc - odpowiedzial asekuracyjnie maly r.
- Zobaczysz - beda wyniki - bedzie lepiej. Pracuje tu od poczatku i zawsze udawalo mi sie wywalczyc to, co chcialem. Pewnie kiedys tez bedziesz tu szefem.

To stwierdzenie zaskoczylo malego r. - Wiesz, ja jestem za s豉by do takiej pracy - kazdy dawalby mi tutaj popalic (jestem tylko malym r. pomyslal)
- Ja tez kiedys taki bylem - Wielki I. zapatrzyl sie w sufit - ale to sie zmienia. Bedziesz kiedys twardy ...

Tak - bede kiedys twardy - pomyslal maly r. ... kiedys bede Duzym R.

13:53, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

katalog blog闚 - wjo.pl

Nakarm g這dne dziecko - wejd na stron www.Pajacyk.pl