Ci篹kie dni ... ma貫go r. czyli ma造 r. a wielka korporacja blog korporacyjny
Kategorie: Wszystkie | odcinki | projekt | zaslyszane
RSS
wtorek, 08 marca 2005
[odcinek 3]

30.07.2002 g.15:17

maly r. pokazal Q.Z. zestawienie. Ten spokojnie na nie popatrzyl i powiedzial
- Dobrze. Zrobi mi jeszcze tutaj takie dwie kolumny.
- Dobrze odpowiedzial maly r.

Dostawienie tych dw鏂h p... kolumn zabralo mu prawie p鏊 dnia. Zadowolony z wynik闚 pracy, nie zrazajac sie panujacym upalem i tym, ze komputer zawieszal mu sie trzy razy, postanowil oddac prace.

Okazalo sie to dosc ciezkim zadaniem bo o ile praca byla "super pilna" to teraz Q.Z. kompletnie nie mial czasu spotkac sie z malym r. Mial przeciez inne obowiazki. maly r. jeszcze parokrotnie pr鏏owal zaniesc te "super pilna" prace ale bezskutecznie.
- Nie ma go i nie wiem, gdzie jest ani kiedy wr鏂i - m闚ila asystentka Q.Z.
- On ma teraz duzo pilnych spotkan. - dodala odrzucajac zalotnie wlosy.
Ladna byla z niej bestia, nawet nie glupia, ale jej miny, swiatobliwy ton glosu i usta, kt鏎e gdy m闚ila ukladal w trabke, doprowadzaly malego r. do pasji.

Jednak maly r. nie poddawal sie. ...

09:05, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 marca 2005
pierwsze odcinki

[odcinek 1]

28.07.2002

Dla R. zaczely sie ciezkie dni. Pare os鏏 sciga go za jakies bledy w analizach, kt鏎e jak sie okazuje nie sa jego wina :((( Ciagle musi sie tlumaczyc, a wok馧 zero zrozumienia ...

Ale maly R. to twardy koles ... nie poddaje sie ...

[odcinek 2]

29.07.2002 – g.13

R. szedl za swoim szefem spokojnie - w koncu co ma byc to bedzie. Garb ciazyl mu coraz bardziej ale najgorsze bylo oczekiwanie egzekucji. Szef tez sie nie spieszyl. Usmiechal sie do wszystkich po drodze zagadywal tak jakby upajal sie zwyciestwem i upokorzeniem malego R.

W koncu doszli do biura i szef rzucil przed niego papiery
- Co to jest ?
R. nie wiedzial. Wprawdzie przypominalo to jego nedzne zestawienia nad kt鏎ymi sleczal caly tydzien, ale nie byl tego pewien wiec sie nie odzywal.
- No wiec, kt鏎e jest dobre ? - zapytal szef z szelmowskim usmiechem.
R. po namysle wskazal jedna z tabel
- Ta jest lepsza. Zawiera wiecej danych. W tej sa duze zaokraglenia.
Szef przekreslil zla tabele i pyta dalej - A to? - i wskazal na monitor.
R chcial powiedziec - "monitor" - ale ugryzl sie w jezyk i przyjrzal. To bylo zestawienie wynik闚 za zeszly rok.
- Tu sa bledy - powiedzial z triumfem szef i usmiechnal sie jakby wlasnie szczytowal.
- Byc moze. A w kt鏎ym miejscu?
- Noooo - to sie nie zgadza - wskazal na jakas linie danych i usmiechal sie dalej.
- Takie dane od Pana dostalem. Jesli sa tu bledy to nie moja wina.
- Nooo ale to sie zmienilo.
- Dobrze - ale skad mialem o tym wiedziec? - R. poczul grunt pod nogami i wiedzial, ze jest g鏎a. Ale jak tu powiedziec temu idiocie, ze to jego blad i powiedziec to w taki spos鏏, zeby sie nie zdenerwowal ?

Po namysle R. powiedzial, ze przygotuje to zestawienie jeszcze raz - poprawione z aktualnymi danymi. Szef byl zadowolony – nawet ani razu nie uderzyl R. w glowe - co mial w zwyczaju robic od czasu do czasu, zeby pokazac, kto tu rzadzi.

- Czym wyzsze stanowisko tym wiekszy duren - pomyslal R. i wlasnie gdy tak sobie myslal wpadl na Q.Z. - dyrektora generalnego. Ten od niechcenia podal mu reke, ale ilosc entuzjazmu jaka wkladal w to powitanie byla taka, ze R. zrobilo sie niedobrze gdy potrzasal jego sflaczala reke. To byl ten typ, kt鏎y uslyszal na kursie, ze w dobrym tonie jest sie przywitac z pracownikami - ale nie doczytal ze powinno sie takze usmiechnac i byc milym - tak wiec kazdy omijal go jak m鏬l, zeby tylko sie z nim nie widziec, bo takie powitanie psulo humor na dalszy dzien. R. mial ochote wytrzec rece w spodnie po tym powitaniu, ale sie pohamowal.

- Bede potrzebowal takie zestawienie - powiedzial szef - no wiesz - m闚il Ci P. [P. byl gl闚nym przelozonym R.].
- Tak wspominal, ze bedziesz to potrzebowal. - wspominajac o tym P. pukal sie w glowe, bo byla to tak bezsensowna i pracochlonna rzecz, ze nawet on to wiedzial, a nie mial o tym zbyt duzego pojecia. Ale ani P. ani R. nie wiedzieli, ze szef czyta wlasnie nowa ksiazke o marketingu - prosto z Francji. I wyczytal, ze takie zestawienie to prawdziwy hit i prawdziwy miernik rentownosci firmy. Nie doczytal niestety (od dziecka mial klopoty z czytaniem), ze powinno sie to robic na nieco innych rodzajach danych.

R. oczywiscie zrobil to zestawienie. Ale ...

18:29, ciezkiedni
Link Komentarze (4) »
zaczynam
Jeszcze nie wiem, jak to bedzie wygladalo, ale postaram sie, zeby trafily tutaj archiwalne odcinki malego r. a w przyszlosci pojawialy sie nowe.
18:17, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
1 ... 51
 

katalog blog闚 - wjo.pl

Nakarm g這dne dziecko - wejd na stron www.Pajacyk.pl