Ciężkie dni ... małego r. czyli mały r. a wielka korporacja blog korporacyjny
Kategorie: Wszystkie | odcinki | projekt | zaslyszane
RSS
poniedziałek, 02 lutego 2015
[ zaslyszane 139 ]

- Skąd masz widelec?
- Wziąłem z kuchni z dołu. Z góry wiedziałem, że tutaj nie będzie.
- Dobrze, że nie z boku. - hehe
- Sam jesteś zboku - hehehe

Dalej mały r. dowiedział się, że jedzenie w kantynie jest "z dupy", że "z czachy im dymi" i chcą już mieć tę robotę z głowy.

Co oni tam palą w tej serwerowni, bo na pewno nie Camele.

15:47, ciezkiedni , zaslyszane
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 stycznia 2015
[ odcinek 359 ]

Kilka dni temu do małego r. przyszedł mejl z prośbą o wypełnienie anonimowej ankiety na temat pracy działu IT. Zazwyczaj mały r. kasuje takie posty, bo zazwyczaj ma ważniejsze rzeczy do roboty, ale tym razem wyjątkowo nie było nic pilnego, więc postanowił pochylić się nad tą nietypową prośbą.

"Czy masz jakieś problemy z działem IT?" - brzmiało pierwsze pytanie. Normalny człowiek na pytanie "Czy masz jakiś problem?" odpowiada "Nie, nigdy w życiu, wszystko w porządku, żaden problem" i powoli wycofuje się na z góry upatrzone pozycje. Ale przecież to ankieta. Anonimowa. To dodawało małemu r. odwagi, a że ostatnio wszystko go, delikatnie mówiąc, denerwuje, to ze wszystkim ma problem. "Tak. Mamy tutaj duży problem!" - pomyślał przeciągając suwak w ankiecie na najbardziej skrajne pole.

"Z jakimi programami masz problemy?": - Jak to z jakimi? Ze wszystkimi!
- Office  - duuuży problem
- Outlook - cholernie daleko od OK
- bazy danych - hohoho
- komputer stacjonarny - to coś nazywacie komputerem?!
- Uwagi: "Nienawidzę Power Pointa! Czy da się coś z tym zrobić?"

"Czy czas rozwiązywania problemów jest satysfakcjonujący?" - Bez jaj! Cokolwiek robione dłużej niż natychmiast jest niesatysfakcjonujące. 
"Czy jakość usług jest zadowalająca?" - żeby nie było niedomówień: wszystko odbiegające od wyśrubowanych japońskich standardów pokory i uniżenia uznawane jest za niedopuszczalne chamstwo.

W tym tonie dobrnął do końca ankiety i z zadowoleniem kliknął "Wyślij". Deal with it! IT!

Dziś w kuchni ktoś do niego zagadał: "Coś słabo wypadła ankieta w waszym dziale." - Ups. To tyle jeśli chodzi o anonimowość. Co do problemów, to pewnie dopiero się pojawią.

ale mały r. nie poddaje się - zgłosił na help desk kłopoty z wypełnieniem ankiety. Może uda się z tego wyplątać?

zaplatany 

10:43, ciezkiedni , odcinki
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 stycznia 2015
[ odcinek 138 ]

mały r. obudził się cały zlany potem. To był prawdziwy koszmar. Śniło mu się, że o jego blogu dowiedział się sam QZ. Wezwał go na specjalne spotkanie, na którym obecni byli wszyscy dyrektorzy i z wrodzoną flegmą oświadczył: 

- Wiemy co robisz. Czytałem. - powiedział oskarżycielsko i zamilkł na chwilę przed ogłoszeniem wyroku, który mógł być wszystkim: od zrzucenia ze schodów po awans na dyrektora. QZ nie tylko w snach był nieobliczalny, on taki po prostu był. To jego naturalna zdolność. Działanie firmy w dużej mierze zależało od tego, którą nogą wstał z łóżka. Nic nie było pewne.

- Wiem, co teraz będziesz robił - kontynuował z wrodzoną flegmą robiąc dłuższe przerwy na końcu każdego zdania - Będziesz pisał dla nas. Będziesz pisał scenariusze.

- Scenariusze? Ale o czym? - jęknął mały r.

- Do serialu. O ludziach. O młodych ludziach. Jak mieszkają. Jak kupują nasze produkty. Jacy są przez to szczęśliwi.

- Dobrze. - wyjąkał zaskoczony mały r. - Dobrze, że nie sprzedajemy koparek! - pomyślał

- Chcę mieć co tydzień jeden odcinek. Zrób mnie szczęśliwym.

Chwilę później mały r. obudził się, ciągle pamiętając plan pierwszego odcinka, w którym blondynka z drugiego piętra poleca monterowi kablówki produkty sprzedawane przez firmę QZ-ta. Była przy tym młoda i szczęśliwa, on też był młody i szczęśliwy i nie wiadomo, do czego by doszło dalej, bo nie wiadomo, co oprócz zwiększania sprzedaży i ustalania "targetów", uszczęśliwia QZ-ta! Czasami lepiej nie wiedzieć.

ale mały r. nie poddaje się ... kupił melatoninę. Od dziś żadnych snów. Do odwołania.

12:57, ciezkiedni , odcinki
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 grudnia 2014
[ zasłyszane 137 ]

Zbliża się Wigilia Firmowa. Młody pracownik dopytujue
- Będzie coś do jedzenia?
- Tak, ale nie napalaj się za bardzo.
- Dlaczego?
- Widziałeś film "Walka o ogień"? ... 

poniedziałek, 08 września 2014
poniedziałek

Na poprawę humoru. Poniedziałki bywają trudne, ale nie wyżywajmy się na komputerach, co one winne? :)

 

Stare, ale jare. 

20:19, ciezkiedni
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 sierpnia 2014
[ zasłyszane 137 ]

- ... przyszedłem do pracy i wszystko się zgadzało - to zdanie wyrwało małego r. z zadumy nad zestawieniem
- Kiedy tak było? - zainteresował się
- Opowiadam mój sen.
- Acha. - westchnął tylko i wrócił do poszukiwań niezgodności w raporcie. Czyżby lepiej nigdy nie było.?

czwartek, 14 sierpnia 2014
[ zasłyszane 136 ]

Dobre rady zawsze w cenie. Tym razem Adam Grzesik w NaTemat [ TUTAJ ] przypomina, że dobrze się cenić. Warto o tym pamiętać.

Szkoda, ze autor jakiś taki narcystyczny "przeszedłem drogę od... do... , jednocześnie zwiększając swoje zarobki sześciokrotnie." Jakby w życiu chodziło tylko o pieniądze.

wtorek, 12 sierpnia 2014
[ odcinek 357 ]

- Przepraszam, ale z naszego wykazu wynika, że nie ma pan zainstalowanego programu poprawiającego bezpieczeństwo. Czy mogę go teraz zainstalować? - odezwał się w słuchawce przemiły głos chłopca hepldeskowca.

Poprawiającego bezpieczeństwo?!  mały r. stał się zbyt cyniczny, żeby uwierzyć, że coś mu zagraża. Normalny człowiek spodziewałby się pewnie jakiegoś antywirusa, ale nie nie nie. Nie o takie bezpieczeństwo chodzi. Nie w korporacji.

- Dobrze. Instaluj. - westchnął tylko, oparł głowę na rękach i obserwował jak informatyk przeklikuje się zdalnie przez katalogi z oprogramowaniem, aż do folderu "Wielki_Brat" i klika w ikonkę z lornetką.

ale mały r. nie poddaje się ... teraz FB tylko przez komórkę. Bezpieczeństwo (własne) przede wszystkim!

Wielki_Brat_Patrzy

18:23, ciezkiedni , odcinki
Link Komentarze (4) »
wtorek, 22 lipca 2014
[ odcinek 356 ]

Mejl do Wolnego S. nie odniósł żądanego skutku. W odpowiedzi przyszła jakaś część raportu, do tego tak pogmatwana, że nie wiadomo było jak na to wszystko patrzeć. Prawie nic się nie zgadzało. "Może coś mu źle wytłumaczyłem?" zastanawiał się mały r. i napisał kolejny list, który niestety pozostał bez odpowiedzi. Konsultatnt stał się małomówny i kompletnie nieuchwytny, bo albo pracował zdalnie, albo przemykał po korytarzu jak jakiś ninja.

Są jednak chwile, kiedy cała firma musi się spotkać, czy tego chce, czy nie; niezależnie od tego, jak bardzo wszyscy są zapracowani. Alarm przeciwpożarowy! Oczywiście mały r. nie ma nic wspólnego w tym, że akurat się zepsuł i wył przez 20 minut, jakby świat miał się zaraz skończyć. Był w tym czasie w łazience i tej wersji będzie się trzymał. W każdym razie dzięki temu "zbiegowi okoliczności" mógł w końcu zdybać na parkingu Wolnego S.

- Pamiętasz o moim raporcie? - zagadnął przyjaźnie.
Wolny poprawił okulary, przysunął się bliżej do małego r. żeby lepiej mu się przyjrzeć i rozbrajająco stwierdził:
- Tak, ale miałem zlecenia z innej firmy i nie mogłem się tym zająć na sto procent.
- To dlaczego mówisz wszystkim, że robisz coś dla mnie?
- Bo wieeeesz, jesteś jedyną osobą, którą pamiętam.

ale mały r. nie poddaje się ... bo chociaż zaniemówił, to obiecał sobie, że następnym razem będzie krzyczał: będzie bezwzględny, wymagający i groźny.

 

15:10, ciezkiedni
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lipca 2014
[ odcinek 355 ]

Firma postanowiła zatrudnić zewnętrznego konsultanta do pomocy w ... w sumie to we wszystkim (mniejsza o to). Dyrektor ogłosił, że specjalnie został zatrudniony wolny strzelec ze względu na jego elastyczność w podejściu do różnych tematów. Nikt nie wiedział wtedy, że w tym przypadku słowo "wolny" nie wywodzi się od wolności, ale od prędkości działania. Zresztą "elastyczność" też nie była tym, czym mogła się wydawać.

Mały r. postanowił jako pierwszy wykorzystać umiejętności nowego pracownika: zgłosił zapotrzebowanie na nowy raport i umówił się na spotkanie. Wolny S. lekko posuwistym krokiem wszurał do pokoju i usiadł przy biurku obok małego r. Wysłuchał dokładnie o co chodzi, po czym zdjął okulary i przysunął nos do monitora. - Tak lepiej widzę. Okulary nie pomagają i nie widzę szczegółów. - To trochę wyjaśniało jego lekko niechlujny wygląd. Najwidoczniej golił się i czesał bez okularów, a ubierał się pewnie bez lustra, co w przypadku informatyków jest dość częstą przypadłością.

- Tak rozumiem. To wygląda na proste. - odrzekł. Poczłapał do swojej kanciapy, spakował laptopa i wyszedł do domu "pracować zdalnie".

Po tygodniu mały r. zainteresował się co się dzieje z jego zleceniem i czy oby nie było zbyt proste. Niestety okazało się, że w międzyczasie Wolnemu S. zlecono inne, bardziej priorytetowe zadania i kompletnie nie miał czasu zająć się tym problemem. Co począć pomyślał mały r. - są ważniejsi.

Po jakimś miesiącu, gdy już prawie zapomniał o raporcie i dawno machnął ręką na całą sprawę na korytarzu zaczepił go kumpel i poprosił, żeby odpuścił temu biednemu chłopakowi i nie zarzucał go pracą, bo inni też czekają i też mają ważne tematy do omówienia. Oto właśnie wyjątkowo "elastyczne" podejście do pracy.

ale mały r. nie poddaje się ... chyba wprowadzi "elastyczność w podejściu", a następnie zostanie "wolnym strzelcem". A co!

C.D. na pewno N. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50

katalog blogów - wjo.pl

Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

Check Page Ranking