|
piątek, 06 listopada 2009
[ zaslyszane 123 ]
Kolega Pio przypomnial malemy r. pewien stary dowcip, ktory jak ulal pasuje do korporacji: Owa nauczycielka wystepuje dosc czesto w roli ekspata-eksperta, ktory przybyl na ratunek polskiej "zacofanej" gospodarce i daje nam "wspaniale" rady, ktorych poziom absurdu porowynwalny jest do opowiesci o osmiornicy. Szkoda tylko, ze nikt im nie przerywa.
wtorek, 03 listopada 2009
[ odcinek 311 ]
- Mielismy kilka scenariuszy postepowania do wyboru. Ale nie moglismy sobie z tym poradzic, wiec wybralismy po trochu z kadego scenariusza.
środa, 05 sierpnia 2009
środa, 15 lipca 2009
[ odcinek 309 ]
Restrukturyzacja wchodzi w kolejna faze - faze sraczki. Po fazie euforii zwiazanej z zakonczeniem negocjacji i przeforsowaniem przez zarzady spolek planow restrukturyzacyjnych, po fazie zbierania pochwal i premii, nieuchronnie nadszedl etap, gdy wszyscy zrozumieli, ze to, co jest na papierze nijak ma sie do rzeczywistosci i dostali przyslowiowej sraczki. Nagle okazalo sie, ze to, co zreczna reka prezesa przekreslila na schemacie organizacji i wyrzucila nonszalncko do kosza, jest jednak potrzebne i trzeba to jakos zaadoptowac do nowej, niestety zatwierdzonej, struktury. Nagle okazalo sie, ze dzial, ktorego istnienie z punktu widzenia strategicznego wydawalo sie bezsensowne, byl idealnym rozwiazaniem z punktu widzenia administracyjnego. Okazalo sie, ze nie wystarczy przeniesc etaty i biurka z jednego pietra na inne. Okzalo sie, ze ludzi jest za malo. Okazalo sie, ze nie ma pieniedzy. Okazalo sie, ze prezesi zyja w innym swiecie - a nie, przepraszam, to zawsze bylo wiadomo, ale nikt nie wiedzial, ze ten swiat lezy w tak odleglej galaktyce. No i nagle ta cala otrzezwiajaca burza dotarla do biurka malgo r. Okazalo sie, ze trzeba pozmieniac wszystkie plany budzetowe, przewidywania i policzyc pieniadze na nowo. No i nie bedzie w sierpniu wakacji, obozu treningowego, ani wspinania w gorach. Bedzie, trudny do okreslenia, nawal pracy. W sumie to i dobrze, bo ostatnio bylo tak nudno, ze nawet nie bylo o czym pisac (nawet nie chcialo sie pisac!). Ale dlaczego akurat w wakacje?
wtorek, 14 lipca 2009
[ zaslyszane 122 ]
"Dojazd do pracy to strata czasu, który można wykorzystać na wiele innych, bardziej pożytecznych sposobów - przekonują autorzy badania Flexible Working 2009 wykonanego na zlecenie firmy Avaya." [ czytaj: IDG ] Jest to jedna z tych spraw, ktore maly r. wie i bez badan. Ale milo jest, gdy ktos cos takiego zbada i czarno na bialym potwierdzi.
środa, 20 maja 2009
[ odcinek 308 ]
Einstein powiedział kiedyś cos takiego: "Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi." W korporacji wygląda to jakoś tak: "Wszyscy wiedza, ze coś nie jest problemem, aż znajduje się taki jeden, który tego nie wie i zaczyna te problemy stwarzać". Jednym z zadań małego r. jest uruchamianie pewnego procesu aktualizującego dane w bazach. Na prośbę działów produkcyjnych pobiera dane, przetwarza je, sprawdza poprawność i wrzuca do innej bazy. Pracochłonny banał, który działa w ten sposób odkąd mały r. pamięta. Nikomu to nie przeszkadzało, aż do chwili, gdy pojawił się nowy inżynier, który za wszelką cenę chce zgłębić sens istnienia pewnych schematów. No i zaczął dopytywać: dlaczego to mały r., dlaczego w ten sposób, dlaczego nie inaczej, po co i na co? Najwidoczniej jest on zwolennikiem kreacjonizmu i "inteligentnego projektu", bo jakoś nie chce zrozumieć, że proces ten wyewoluował po latach pracy i jest prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem, bo po pierwsze nikomu nie przeszkadza, a po drugie (co rzadko się zdarza) działa. Może nie jest doskonały, ale w obecnej chwili nie ma czasu, ani pieniędzy, ani żadnego sensu jego poprawianie. Niestety pech chciał, że jego dociekania wymknęły się do działu prawnego. No i umarł w butach. Konwersacja trwa juz trzeci dzień, ze 20 mejli, żadnych konkretów, zaangażowane zostały kolejne osoby i chyba zaraz powołają "grupę pracy", bo już sami nie wiedzą o co chodzi (o ile kiedykolwiek wiedzieli). Gdyby z równym zaangażowaniem zabrali się do konstruktywnej pracy to wkrótce wynaleźli by teleport, lekarstwo na raka i zaprowadzili pokój na Bliskim Wschodzie, a tak tylko na nowo wynajda teorie ewolucj. W sumie dobre i to. ale mały r. nie poddaje się ... zanim ustala co i jak, to on ma czas wolny
piątek, 15 maja 2009
[ zaslyszane 121 ]
Ach pracowac w biurze wsrod drzew [ patrz i czytaj: GAZETA ], a nie z widokiem na parking i szare bloki. Jak to musi fajnie wygladac zima. Troche klaustrofobicznie to wyglada i malo funkcjonalnie, bo taka dziwna rura, ale przynajminej wsrod zieleni i wyjsc mozna do parku. Szkoda, ze takich biurowcow nie da sie wybudowac w miescie, w centrum.
czwartek, 14 maja 2009
[ zaslyszane 120 ]
"Odór wydobywający się z lodówki stojącej w jednym z biurowców w Kalifornii zatruł 28 osób." [ czytaj: GAZETA ] Jak to mowia: "zdarza sie w najlepszej rodzinie". Generalnie zapachy ktore czasami dobiegaja z korporacyjnej lodowki potrafia podciac nogi. Zwlaszcza gdy po jakis swietach ktorys z pracownikow postanowi odgrzac flaczki, bigosik tudziez inny przysmak, ktory na pewno jest smaczny, ale potrafi niezle zamieszac atmosfere. Albo jak pani sprzatajaca w amoku odlaczy kabel od lodowki. Raz jej sie to przytrafilo, a niefart chcial, ze w zamrazalce byla ryba. Masakra. Nie dalo sie przejsc obok kuchni. A okna w biurowcu przeciez sie nie otworzy, a klima mle powietrze w obiegu zamknietym. W takich chwilach maly r. jest naprawde bliski kapitulacji.
środa, 13 maja 2009
[ odcinek 307 ]
- Dzwonil do mnie jakis koles z Centrali Centrali i pytal, czy przesylamy dane do jakieos Endina. Znamy jakiegos Endina? - zapytal poddenerwowany kolega. maly r. zaglebil sie w poszukiwania i znalazl jakiegos Endina w centrali w Turcji i jeszcze jednego Andina w Rosji. - Nieeee. To ma być ktos od nas? - Od nas? Jesetes pewny, ze chodzi o Endina? - No tak mi tlumaczyl. A moze cos podobnie brzmiace, bo ten ich angielski jest jakis dziwny. Ten koles, z ktorym gadalem to byl chyba z Indii. Tak mnie zagadal, ze zapomnialem go poprosic o mejla. I teraz nie wiem, o co mu k... chodzi. - Hmmmm. A moze chodzi o Andrzeja? - A raportujemy cos do jakiegos Andrzeja. - Jasne. Nasz szef to Andrzej. ale maly r. nie poddaje sie ... wazne, ze sie wyjasnilo
środa, 06 maja 2009
[ ciekawostka 1 ]
Dlugi weekend maly r. spedzil w Podlesicach. Wspinal sie na skalki. Trasa zaznaczona na zdjeciu nazywa sie: "Maly R."! Niesety byly to za wysokie progi dla poczatkujacego skalkowicza (trudnosc VI.3), jakim jest maly r., ktory zadawalal sie prostrzymi trasami (VI.+), takimi jak trasa po prawej stornie zwana "Dziurkami". ale maly r. nie poddaje sie ... kiedys wejdzie na "Malego R." |
Zakładki:
Inne, ale moje
Linki
Pisz
Pisza o pracy
Polecam zajrzec
Zagladaja tutaj:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||